Obowiązkowe zatrzymanie przed przejściem dla pieszych

Zdałeś, jeździsz i co dalej, czyli co Ci się podoba lub nie na naszych drogach...
Regulamin forum
Przeczytaj FAQ zanim stworzysz nowy wątek!
Krzycho92
Gna przed wszystkimi
Gna przed wszystkimi
Posty: 627
Rejestracja: pt, 08 paź 2010, 12:56

Obowiązkowe zatrzymanie przed przejściem dla pieszych

Postautor: Krzycho92 » czw, 15 sie 2013, 17:13

Zakładam temat na prośbę Hipka (jeśli nazwa tematu jest zła, to proszę edytować).
Zmieniłem. //Hipek_01
Hipek pisze:I tak, obowiązkiem silniejszego jest dbanie o słabszych. Bardziej cywilizowane od nas kraje już dawno to odkryły.

Słowo "cywilizowane" to słowo klucz, bo nie powiedziałbym że tam gdzie toczą się wojny ktoś na to patrzy, ale Polska dąży (a przynajmniej stara się) w górę ;) Ale żeby nie było - Rosja, kraj jakby nie patrzeć cywilizowany i bogatszy od nas (notabene tam jest najwięcej miliarderów), a na drogach to jakby średniowiecze.
kwachu pisze:Najlepiej zakazać poruszania się w ogóle po mieście samochodami. Nie chciałbym, żebyśmy popadli w jakąś paranoję bo pieszy czuje się zagrożonym. Krzycho, mówię jako użytkownik drogi, nie jako kierowca.

Powiedz mi ile czasu (podczas wzmożonego ruchu ulicznego) na miejskich arteriach czekasz gdy przejście dla pieszych jest bez sygnalizacji świetlnej, a ile gdy ona występuje? A teraz, powiedz mi ile razy zdarzyło Ci się, że samochody przejeżdżają nawet gdy już jesteś na przejściu, albo próbujesz wejść? Mało kto się zatrzymuje, a jak się zatrzyma jeden, to na pasie obok kierowca może tego nie zauważyć i zostajesz zdany na łaskę jego refleksu.
Hipek pisze:Dla niektórych nie do pomyślenia jest wprowadzenie stref ograniczenia do trzydziestu, chociaż badania wykazują, że jeśli wpływa to na przepustowość, to tylko pozytywnie.

Po pierwsze kto przestrzega ograniczenia do 50? To kto będzie 30 przestrzegał? Gdyby zamiast fotoradarów nawet w miastach zaczęto instalować te "bramki" mierzące średnią prędkość odcinkową to wtedy każdy jechałby tyle ile trzeba. Tylko jaki to ma wpływ na przepustowość? Na przepustowość raczej ma wpływ ilość samochodów oraz ilość skrzyżowań, postojów na nich oraz na światłach i ilość pasów na drodze. Bo co za różnica czy peleton jedzie 100 czy 30, jak ma być korek (gdyż za dużo samochodów nagromadzi się w danej strefie) to i tak wszyscy staną albo będą się toczyć :)
Hipek pisze:Z jednym kretynizmem już powalczyliśmy: "wtargnięcie" rowerzysty na przejazd rowerowy. Czy jest możliwe? Niebałdzo, skoro na przejeździe rowerzysta ma pierwszeństwo.

W ogóle teraz rowerzyści mają trochę za dużo praw i nie wiem czy to dobry pomysł żeby mogli poruszać się po drodze razem z samochodami - rower to nie jest pojazd silnikowy więc różnica prędkości między jadącym na nim rowerzyście (20-30km/h) a samochodem 50-70km/h (miasto) jest dwukrotna. Motocykliści jeżdżą w kaskach, rowerzyści nie zawsze; motocykliści posiadają lusterka, rowerzyści bardzo rzadko; motocykliści mają prawo jazdy (w większości :) ), rowerzyści nie muszą mieć, więc jaką masz pewność że znają przepisy ruchu drogowego?
Hipek pisze:Nie - według mediów, tylko według praktyki. I nie tylko na zachodzie.

A media podają taką informacje na podstawie tego jak to sprawdza się w praktyce w innych państwach ;)

Awatar użytkownika
Hipek_01
Moderator / Admin
Moderator / Admin
Posty: 2146
Rejestracja: śr, 19 lis 2008, 10:39

Re: Obowiązkowe zatrzymanie przed przejściem dla pieszych

Postautor: Hipek_01 » czw, 15 sie 2013, 21:31

Krzycho92 pisze:
Hipek pisze:I tak, obowiązkiem silniejszego jest dbanie o słabszych. Bardziej cywilizowane od nas kraje już dawno to odkryły.

Słowo "cywilizowane" to słowo klucz, bo nie powiedziałbym że tam gdzie toczą się wojny ktoś na to patrzy, ale Polska dąży (a przynajmniej stara się) w górę ;) Ale żeby nie było - Rosja, kraj jakby nie patrzeć cywilizowany i bogatszy od nas (notabene tam jest najwięcej miliarderów), a na drogach to jakby średniowiecze.
"Cywilizowane" w tym sensie, że samochód jest dla nich narzędziem, a nie zabawką, przedmiotem do lansu czy wyznacznikiem statusu społecznego.
Krzycho92 pisze:
Hipek pisze:Dla niektórych nie do pomyślenia jest wprowadzenie stref ograniczenia do trzydziestu, chociaż badania wykazują, że jeśli wpływa to na przepustowość, to tylko pozytywnie.

Po pierwsze kto przestrzega ograniczenia do 50? To kto będzie 30 przestrzegał? Gdyby zamiast fotoradarów nawet w miastach zaczęto instalować te "bramki" mierzące średnią prędkość odcinkową to wtedy każdy jechałby tyle ile trzeba. Tylko jaki to ma wpływ na przepustowość? Na przepustowość raczej ma wpływ ilość samochodów oraz ilość skrzyżowań, postojów na nich oraz na światłach i ilość pasów na drodze. Bo co za różnica czy peleton jedzie 100 czy 30, jak ma być korek (gdyż za dużo samochodów nagromadzi się w danej strefie) to i tak wszyscy staną albo będą się toczyć :)

1. Gdyby wprowadzić super pomysł, że za dwukrotne przekroczenie prędkości traci się prawo jazdy, a do tego pozwolić na strzelanie z fotoradaru bez ostrzeżenia (w Norwegii strzelają klasycznie, jedna ręka zza krzaka), to zaraz by było grzecznie. U nas, niestety, ludzie się buntują, że państwo śmie zdzierać z nich kasę, bo im się należy łamanie przepisów. Poza tym np. ja już od dawna jeżdżę zgodnie z ograniczeniami. Wiem, że coraz więcej ludzi w moim otoczeniu zaczyna to robić.
2. Jeśli peleton jedzie szybko, to jazda jest bardziej szarpana. Pierwszy przyspieszy, hamuje, drugi też hamuje i tak dalej. Wszystko się rozrywa. Przy prędkości 30 km/h jedziemy bardziej płynnie. Przy niektórych rondach na osiedlowych uliczkach mimo wielokrotnie sporego ruchu nie muszę hamować do zera, wystarczy lekko zwolnić. Ronda przy większych drogach to już wielokrotnie konieczność hamowania, stąd robią się korki. Tak samo wygląda to ze skrzyżowaniami.
Krzycho92 pisze:
Hipek pisze:Z jednym kretynizmem już powalczyliśmy: "wtargnięcie" rowerzysty na przejazd rowerowy. Czy jest możliwe? Niebałdzo, skoro na przejeździe rowerzysta ma pierwszeństwo.

W ogóle teraz rowerzyści mają trochę za dużo praw i nie wiem czy to dobry pomysł żeby mogli poruszać się po drodze razem z samochodami - rower to nie jest pojazd silnikowy więc różnica prędkości między jadącym na nim rowerzyście (20-30km/h) a samochodem 50-70km/h (miasto) jest dwukrotna. Motocykliści jeżdżą w kaskach, rowerzyści nie zawsze; motocykliści posiadają lusterka, rowerzyści bardzo rzadko; motocykliści mają prawo jazdy (w większości :) ), rowerzyści nie muszą mieć, więc jaką masz pewność że znają przepisy ruchu drogowego?

Krzysiu, lecisz standardowym, polskim myśleniem: mam samochód, mi się należy, pozostali mi przeszkadzają w jechaniu tak, jakbym sobie tego życzył. Ale, dobrze, pobawmy się:
Co to znaczy "za dużo praw"? Jakie to cudowne prawa mają rowerzyści?
Nie wiem, co ma do czego porównywanie prędkości rowerzysty z samochodem. Uderzenia od tyłu to znikomy procent wypadków, w większości są to uderzenia boczne.
Lusterka nie mam, a mimo to wiem wszystko, co się dzieje z tyłu. Taki nawyk patrzenia za siebie częściej nawet, niż w lusterka, gdy jadę autem. W kasku nie jeżdżę, ale to tylko moja decyzja.
Nie mam żadnej pewności, że rowerzysta zna przepisy ruchu drogowego. Z drugiej strony, codziennie spotykam kierowców, co do których takiej samej pewności nie mam. Jedną i drugą grupę wysłałbym na wrotki i to do parku z gumowym podłożem.
Krzycho92 pisze:
Hipek pisze:Nie - według mediów, tylko według praktyki. I nie tylko na zachodzie.

A media podają taką informacje na podstawie tego jak to sprawdza się w praktyce w innych państwach ;)
Media podają to, co trzeba, żeby ktoś wszedł i poczytał reklamy. Dlatego podkreślam, że zdanie mediów mnie mniej interesuje.

Krzycho92
Gna przed wszystkimi
Gna przed wszystkimi
Posty: 627
Rejestracja: pt, 08 paź 2010, 12:56

Re: Obowiązkowe zatrzymanie przed przejściem dla pieszych

Postautor: Krzycho92 » pt, 16 sie 2013, 17:29

Co to znaczy "za dużo praw"? Jakie to cudowne prawa mają rowerzyści?
Nie wiem, co ma do czego porównywanie prędkości rowerzysty z samochodem. Uderzenia od tyłu to znikomy procent wypadków, w większości są to uderzenia boczne.
Lusterka nie mam, a mimo to wiem wszystko, co się dzieje z tyłu. Taki nawyk patrzenia za siebie częściej nawet, niż w lusterka, gdy jadę autem. W kasku nie jeżdżę, ale to tylko moja decyzja.
Nie mam żadnej pewności, że rowerzysta zna przepisy ruchu drogowego. Z drugiej strony, codziennie spotykam kierowców, co do których takiej samej pewności nie mam. Jedną i drugą grupę wysłałbym na wrotki i to do parku z gumowym podłożem.

Mam przeczucie, że jeżdżąc regularnym rowerzystą za bardzo bronisz rowerzystów. Wyjaśnię więc o co mi chodziło z tą różnicą prędkości. Jeśli samochód uderzy w rowerzystę - ten może mieć wpecha i wpaść pod koła,a może się tylko obić o samochód lub upaść w drugą stronę (również pod koła innego samochodu jeśli będzie miał pecha) lub jeśli nie ma kasku, przewrócić się i uderzyć głową o drogę czy chodnik. Jadąc po ulicy ma większe szanse, że w razie kolizji z samochodem poniesie większy uszczerbek na zdrowiu a może nawet umrzeć, niż jakby to rowerzysta wjechał w pieszego. Po drugie droga hamowania - rower szybciej się zatrzyma niż samochód. Po trzecie, jadąc chodnikiem czy nawet ścieżką rowerową rowerzysta zakłada (a przynajmniej powinien) i widzi pieszych oraz innych rowerzystów. Jadąc samochodem nie patrzysz na chodniki, jedynie jak zbliżasz się do przejścia dla pieszych. Rowerzystę trudniej zauważyć na ulicy, bo tak jak nie każdy jeździ w kasku, tak nie każdy posiada kamizelke odblaskowe, czy choćby lampkę. Na rowerze możesz jechać po ulicy nie znając przepisów.
Dlatego myśląc pod kątem bezpieczeństwa, rowerzysta ma bezpieczniej na chodniku/ścieżce rowerowej niż na ulicy. Nawet najprostszy przykład - skoro niektórzy kierowcy nie zauważają innych samochodów, to raczej jest jeszcze mniejsza szansa niż zobaczysz rowerzystę, który często pojawia się znikąd. Dla porównania pod względem bezpieczeństwa - motocykliści - oni jeżdżą w specjalnych "skafandrach" usztywnianych, ognioodpornych itd. Rowerzyści mają jedynie kask. Uważam więc, że rowerzyści nie powinni mieć wstępu na ulicę, gdyż jeśli nawet nie oni powodują kolizję, to i tak w niej dużo bardziej ucierpią. W przypadku zderzenia roweru z pieszym skutki będą mniejsze, bo i prędkość jest mniejsza, i masa jest mniejsza (rower a samochód).
Lusterka nie mam, a mimo to wiem wszystko, co się dzieje z tyłu. Taki nawyk patrzenia za siebie częściej nawet, niż w lusterka, gdy jadę autem.

Cieszy mnie to. Tylko czy jesteś w stanie poświadczyć za pozostałych rowerzystów?
1. Gdyby wprowadzić super pomysł, że za dwukrotne przekroczenie prędkości traci się prawo jazdy, a do tego pozwolić na strzelanie z fotoradaru bez ostrzeżenia (w Norwegii strzelają klasycznie, jedna ręka zza krzaka), to zaraz by było grzecznie. U nas, niestety, ludzie się buntują, że państwo śmie zdzierać z nich kasę, bo im się należy łamanie przepisów. Poza tym np. ja już od dawna jeżdżę zgodnie z ograniczeniami. Wiem, że coraz więcej ludzi w moim otoczeniu zaczyna to robić.
2. Jeśli peleton jedzie szybko, to jazda jest bardziej szarpana. Pierwszy przyspieszy, hamuje, drugi też hamuje i tak dalej. Wszystko się rozrywa. Przy prędkości 30 km/h jedziemy bardziej płynnie. Przy niektórych rondach na osiedlowych uliczkach mimo wielokrotnie sporego ruchu nie muszę hamować do zera, wystarczy lekko zwolnić. Ronda przy większych drogach to już wielokrotnie konieczność hamowania, stąd robią się korki. Tak samo wygląda to ze skrzyżowaniami.

Ad.1 Gdyby warunki były lepsze to i takich ograniczeń nie musiało by być w takiej dużej ilości, to się tyczy również fotoradarów. Dlaczego tak kurczowo trzymasz się krajów skandynawskich? Jak nie Szwecja to Norwegia. Te kraje są bogatsze, kierowcy są lepiej wyszkoleni, bo i warunki do jazdy mają trudniejsze, no i drogi mają lepsze. Poczytaj sobie ten wpis na blogu pewnego bloggera http://www.spalaczbenzyny.pl/z-drogi-sz ... -do-polski
Ad.2. Jedyne co jest pozytywny w jeździe 30km/h względem 50, czy 100, to fakt, że w razie stłuczki straty będą mniejsze, no i droga hamowania również. Owszem jeśli dany peleton miałby zatrzymywać się na światłach, po to by zaraz rozpędzać się do 100, by za kilka km znów zatrzymać się na światłach - to owszem jazda 30 jest bardziej płynna, ale jak to ma się do zakorkowania? Korki zdarzają się i na autostradach, gdzie zamiast tradycyjnych skrzyżowań z sygnalizacją świetlną są różnego rodzaju pętle i skrzyżowania bezkolizyjne - ruch jest płynny. Ale co z tego jeśli na danym obszarze będzie zbyt dużo samochodów to i tam powstanie korek. Dlatego strefa 30 w miastach moim zdaniem nijak ma się do odkorkowania, prędzej do zwiększenia bezpieczeństwa. W takim wypadku już lepiej rzeczywiście zrobić zakaz ruchu w centrach miast dla samochodów, bo do tego jeszcze "zieloni" będą krzyczeć, że stężenie CO2 wzrośnie, czy poziom hałasu.
Jakiś czas temu było słychać o akcji zachęcania kierowców do przesiadania się z samochodów do MPK, gdyż w jednym autobusie może pomieścić się tyle osób, co w kilkunastu samochodach osobowych. Jaki jest "odzew" ludu? Z tego co widzę to nic się nie zmieniło, bo nadal jest jak jest. Tak samo, z tą strefą 30, ludzie będą jeździć 50, chyba że porobią co skrzyżowanie progi zwalniające.

I tak oto temat o przepisie dotyczącym zatrzymywaniu się przed przejściem dla pieszych rozrósł się do rozmowy o korkach w miastach i (zbędnych) rowerzystach na drodze :)

Awatar użytkownika
Hipek_01
Moderator / Admin
Moderator / Admin
Posty: 2146
Rejestracja: śr, 19 lis 2008, 10:39

Re: Obowiązkowe zatrzymanie przed przejściem dla pieszych

Postautor: Hipek_01 » śr, 09 paź 2013, 10:15

Wybacz, że musiałeś czekać.

Krzycho92 pisze:Mam przeczucie, że jeżdżąc regularnym rowerzystą za bardzo bronisz rowerzystów.

Nie bronię nikogo. Naświetlam tylko to, jak wygląda sytuacja drogowa widziana z punktu widzenia roweru, bo nie masz w tej kwestii doświadczenia. Podobnie jak w przypadku dyskusji o ciężarowkach Grzesiek może nam mówić, jak wygląda droga z punktu widzenia dwudziestopięciotonowego kolosa, bo o tym nie mamy pojęcia, możemy sobie wyobrażać.

Krzycho92 pisze:Jeśli samochód uderzy w rowerzystę - ten może mieć wpecha i wpaść pod koła,a może się tylko obić o samochód lub upaść w drugą stronę (również pod koła innego samochodu jeśli będzie miał pecha) lub jeśli nie ma kasku, przewrócić się i uderzyć głową o drogę czy chodnik. Jadąc po ulicy ma większe szanse, że w razie kolizji z samochodem poniesie większy uszczerbek na zdrowiu a może nawet umrzeć, niż jakby to rowerzysta wjechał w pieszego.

Szansa na to że jadąc po chodniku (z prędkością z którą mam zwyczaj się poruszać w ciągu dnia; przypominam rower to dla mnie transport, nie rekreacja) wpadnę w nierówność, wpadnę w pieszego, coś mi wybiegnie, coś będzie leżało itp. jest dużo, dużo, dużo większa i daje mi dużo mniej czasu na reakcję i uratowanie własnego kupra. Zawadzenie przez samochód lusterkiem czy wjechanie w bok auta, które zajedzie mi drogę daje mi ryzyko takich samych obrażeń jak wygrzmocenie sie na nierówności czy wjechanie w pieszego czy też... samochód, który jakoś się pojawi na chodniku (to też się zdarza). Natomiast szanse na takie zdarzenie są dużo większe na chodniku niż na jezdni. Takoż, szanse na to, że auto wjedzie we mnie tak pechowo, że spowoduje mi coś gorszego są na tyle małe, że jestem gotów podjąć to ryzyko.

Podsumowując: mnogość różnych zdarzeń generujących obrażenia jest na chodniku dalece liczniejsza i bardziej prawdopodobna niż na jezdni. Przy tym jakość obrażeń jest podobna, a prawdopodobieństwo wystąpienia poważniejszych obrażen jest pomijalne.

Krzycho92 pisze: Po drugie droga hamowania - rower szybciej się zatrzyma niż samochód.

I co z tego wynika?

Krzycho92 pisze:Po trzecie, jadąc chodnikiem czy nawet ścieżką rowerową rowerzysta zakłada (a przynajmniej powinien) i widzi pieszych oraz innych rowerzystów. Jadąc samochodem nie patrzysz na chodniki, jedynie jak zbliżasz się do przejścia dla pieszych. Rowerzystę trudniej zauważyć na ulicy, bo tak jak nie każdy jeździ w kasku, tak nie każdy posiada kamizelke odblaskowe, czy choćby lampkę.

Jadąc samochodem powinieneś patrzeć na chodniki. Powinieneś widzieć czy ktoś np. nie zamierza wyjść sobie gdzieś spomiędzy krzaków.
Jadąc samochodem także powinieneś patrzeć na to, czy i kto jedzie po drodze rowerowej (bo to, jakby nie patrzeć, taki sam pas ruchu jak i ten, którym jedziesz, tylko przeznaczony dla innych pojazdów).
W dalszych rozważaniach proponuję pominąć batmanów, którzy jeżdżą ubrani na czarno bez oświetlenia albo z lekko migającą lampką widoczną z dwóch metrów.
Gdy mamy dobrze oświetloną ulicę, rowerzystę widać z daleka. Tak samo jak on widzi przeszkody chodzące po chodniku czy śmieszce rowerowej.
Gdy ulica jest kiepsko oświetlona (albo, częściej, ulica jest dobrze oświetlona, ale chodnik jest zacieniony przez drzewa), ryzyko że rowerzysta wjedzie w coś lub kogoś jest okrutnie większe niż na jezdni. Jest to ryzyko dużo większe niż to, że ktoś go na jezdni najedzie (zwłaszcza że im ciemniej tym tylne światło lepiej widoczne).

Krzycho92 pisze:Na rowerze możesz jechać po ulicy nie znając przepisów.

Mogę. Idiotów-samobójców też pomińmy, oni zresztą i tak zwykle jeżdżą chodnikiem.

Krzycho92 pisze:Dlatego myśląc pod kątem bezpieczeństwa, rowerzysta ma bezpieczniej na chodniku/ścieżce rowerowej niż na ulicy.

Właśnie wykazałem że jest odwrotnie.

Krzycho92 pisze:Nawet najprostszy przykład - skoro niektórzy kierowcy nie zauważają innych samochodów, to raczej jest jeszcze mniejsza szansa niż zobaczysz rowerzystę, który często pojawia się znikąd.

Jeśli ktoś "znikąd" podjeżdża prosto pod koła to sam się prosi, Świętemu Piotrowi powie, że miał pierwszeństwo.
Chyba że piszesz o jeździe z prędkością powyżej 150 km/h; wtedy, faktycznie, wszystko pojawia się "znikąd". Też pomijam. To, że mam szanse trafić na psychopatę z nożem nie jest argumentem za tym, żeby się zabunkrować w domu.

Krzycho92 pisze:Dla porównania pod względem bezpieczeństwa - motocykliści - oni jeżdżą w specjalnych "skafandrach" usztywnianych, ognioodpornych itd. Rowerzyści mają jedynie kask. Uważam więc, że rowerzyści nie powinni mieć wstępu na ulicę, gdyż jeśli nawet nie oni powodują kolizję, to i tak w niej dużo bardziej ucierpią. W przypadku zderzenia roweru z pieszym skutki będą mniejsze, bo i prędkość jest mniejsza, i masa jest mniejsza (rower a samochód).
y
Skutki, jak już napisałem, najczęściej są podobne.
Ubrania, kaski? Gdyby motocykliści jeździli maksymalnie 30 km/h, to byś nie widzial u nich ani skafandrów, ani (gdyby prawo nie wymuszało) kasków.

Krzycho92 pisze:
Lusterka nie mam, a mimo to wiem wszystko, co się dzieje z tyłu. Taki nawyk patrzenia za siebie częściej nawet, niż w lusterka, gdy jadę autem.

Cieszy mnie to. Tylko czy jesteś w stanie poświadczyć za pozostałych rowerzystów?

Nie jestem. Pokazuję że można.
Jesteś w stanie poświadczyć za innych kierowców że mimo że mają lusterka to w nie patrzą z wystarczającą częstotliwością?


Krzycho92 pisze:Ad.1 Gdyby warunki były lepsze to i takich ograniczeń nie musiało by być w takiej dużej ilości, to się tyczy również fotoradarów. Dlaczego tak kurczowo trzymasz się krajów skandynawskich? Jak nie Szwecja to Norwegia. Te kraje są bogatsze, kierowcy są lepiej wyszkoleni, bo i warunki do jazdy mają trudniejsze, no i drogi mają lepsze. Poczytaj sobie ten wpis na blogu pewnego bloggera http://www.spalaczbenzyny.pl/z-drogi-sz ... -do-polski

Przeczytałem. Bardzo tendencyjny artykuł.
Trzymam sie tamtych krajów bo w nich byłem. A dróg lepszych nie mają.

Krzycho92 pisze:Ad.2. Jedyne co jest pozytywny w jeździe 30km/h względem 50, czy 100, to fakt, że w razie stłuczki straty będą mniejsze, no i droga hamowania również. Owszem jeśli dany peleton miałby zatrzymywać się na światłach, po to by zaraz rozpędzać się do 100, by za kilka km znów zatrzymać się na światłach - to owszem jazda 30 jest bardziej płynna, ale jak to ma się do zakorkowania?

Wychodzi małe doświadczenie z jazdą z niewielką prędkością. Jeśli wszyscy jadą 50 km/h, to dowolne hamowanie spowoduje większe rozerwanie peletonu (a tym samym zmniejszenie płynności ruchu) niż przy mniejszej prędkości. W szczególności, tak jak napisałem, czasami nie trzeba w ogóle hamowac, wystarczy tylko puścić pedał gazu.

Krzycho92 pisze: Korki zdarzają się i na autostradach, gdzie zamiast tradycyjnych skrzyżowań z sygnalizacją świetlną są różnego rodzaju pętle i skrzyżowania bezkolizyjne - ruch jest płynny. Ale co z tego jeśli na danym obszarze będzie zbyt dużo samochodów to i tam powstanie korek.
Skoro powstanie korek, to co komu szkodzi ograniczenie do 30? I tak nie będzie się szybciej jechało.

Krzycho92 pisze:Dlatego strefa 30 w miastach moim zdaniem nijak ma się do odkorkowania, prędzej do zwiększenia bezpieczeństwa. W takim wypadku już lepiej rzeczywiście zrobić zakaz ruchu w centrach miast dla samochodów, bo do tego jeszcze "zieloni" będą krzyczeć, że stężenie CO2 wzrośnie, czy poziom hałasu.

Zostaw zielonych, błagam. Ekstremistów nie ma co przywoływać (jeszcze przyjdą!).
W godzinach szczytu wszystko stoi i jedzie poniżej 15 km/h, więc strefa nic nie pomoże. W godzinach z ruchem umiarkowanym płynność ruchu się zwiększy (co wykazałem), więc i przepływ będzie większy.

Krzycho92 pisze:Jakiś czas temu było słychać o akcji zachęcania kierowców do przesiadania się z samochodów do MPK, gdyż w jednym autobusie może pomieścić się tyle osób, co w kilkunastu samochodach osobowych. Jaki jest "odzew" ludu? Z tego co widzę to nic się nie zmieniło, bo nadal jest jak jest. Tak samo, z tą strefą 30, ludzie będą jeździć 50, chyba że porobią co skrzyżowanie progi zwalniające.

Odzew jest jaki jest, bo nadal sporo osób uważa, że dojeżdżanie samochodem a nie autobusem świadczy o wyższej pozycji społecznej.
Jak się wprowadzi strefę, to trzeba pomyśleć o przestrzeganiu. Fotoradary, progi zwalniające i patrole to wszystko, co trzeba zrobić, żeby kierowcy mieli świadomość że trzeba jechać wolniej. Niestety.

Krzycho92 pisze:I tak oto temat o przepisie dotyczącym zatrzymywaniu się przed przejściem dla pieszych rozrósł się do rozmowy o korkach w miastach i (zbędnych) rowerzystach na drodze :)
Każdy temat jest dobry, nie marudź. Zastanawiam się czy wobec tego temat o przejściach zakończyliśmy...

Kadirtos
Stoi w miejscu
Stoi w miejscu
Posty: 4
Rejestracja: wt, 21 lut 2017, 13:37

Re: Obowiązkowe zatrzymanie przed przejściem dla pieszych

Postautor: Kadirtos » czw, 23 lut 2017, 12:23

Jak masz czerwone to wiadomo trzeba się zatrzymać a na egzaminie też jak ktoś stoi na pasach to trzeba sie zatrzymać niestety i tak to już jest


Wróć do „Ulica”



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 7 gości