Ja się chyba do tego nie nadaję...

Jeśli masz pytania dotyczące nauki jazdy, sposobu szkolenia, przepisów prawnych.
Regulamin forum
Przeczytaj FAQ zanim stworzysz nowy wątek!
hindia
Stoi w miejscu
Stoi w miejscu
Posty: 2
Rejestracja: sob, 16 maja 2009, 13:52

Ja się chyba do tego nie nadaję...

Postautor: hindia » sob, 16 maja 2009, 18:49

Witam serdecznie wszystkich forumowiczów i zarazem kierowców ( tych początkujących i tych doświadczonych).
Przeglądnęłam forum i prawie wszystkie tematy, ale takiego jaki chcę poruszyć zdaje się nie było. Mam mianowicie do Was drogie koleżanki i koledzy pytanie: czy w trakcie kursu prawa jazdy nachodziła was myśl, że to zabawa nie dla Was? Że nie nadajecie się na kierowców i generalnie pomysł z prawkiem to zwykła pomyłka? Bo ja właśnie tak mam. Mam za sobą 8 godzin jazdy i coraz więcej wątpliwości ( a chyba powinno być odwrotnie). Zwyczajnie w siebie zwątpiłam. Nie potrafię skoordynować wszystkich tych samochodowych czynności w jednym momencie. Jest tak, że wykonując jakiś manewr lub przystępując do niego wykonam 5 czynności a o tej 6 - równie ważnej lub najważniejszej zapomnę. Gdy spojrzę w lusterko przy zmianie psów to zapomnę o kierunkowskazie i na odwrót, gdy skupiam się na prędkości autka, aby przygotować autko do redukcji biegów to znów zapomnę o znakach na drodze ( np. o niebieskiej tablicy mówiącej o rozmieszczeniu pasów na skrzyżowaniu). Ostatnio, jadąc dość ruchliwą drogą o dwóch pasach w jednym kierunku, samochód jadący przede mną zatrzymał się na swoim pasie z dotąd nie znanych mi powodów. Żeby go ominąć musiałam zwolnić ( co też zrobiłam) zredukować bieg, włączyć kierunkowskaz i czaić w lusterku aż na sąsiednim pasie zrobi się pusto i będę mogła go ominąć. Skupiłam się na wszystkich tych czynnościach razem i każdej z osobna ale wiecie o czym zapomniałam?!!!! O skręceniu kierownicy w lewo celem wjechania na sąsiedni pas i o mało co nie wjechałam tamtemu w tyłek. Instruktor tylko zaklął siarczyście. A ja się tak zestresowałam, że miałam ochotę zatrzymać autko, wysiąść i skończyć tą całą jazdę.
Wiecie, że przyszłam do domu i musiałam się wyryczeć, żeby odreagować to całe zdarzenie i zresztą wiele innych, o których wspominałam wcześniej. Od tamtej pory ( czwartek ) nie mam ochoty wsiadać do auta. Dziś nawet odwołałam jazdę, że by dać sobie chwilę oddechu. Boję się jeździć, boję się, że następnym razem naprawdę stanie się coś złego. Może zwyczajnie nie mam do tego talentu, przecież nie wszyscy muszą mieć prawo jazdy. A może jestem zbyt ambitna - i już chciałabym wszystko od razu umieć i nie robić żadnych błędów ? Tylko, że gdzieś tu na forum ktoś napisał komuś innemu: " Zobaczysz jak fajnie się poczujesz koło 10 godziny". A ja właśnie jestem koło 10 godziny i jakoś nie czuję się fajnie. Może odpuścić...
Czy mieliście choć raz podobne odczucia? Doradźcie... Przecież wszyscy mówią, że prowadzenie auta to ogromna frajda... Czy nie...

Pozdrawiam

kamyl
Wlecze się w ogonie
Wlecze się w ogonie
Posty: 135
Rejestracja: śr, 06 maja 2009, 18:29

Postautor: kamyl » sob, 16 maja 2009, 18:57

Nie zniechęcaj się ja też na początku myślałem, że nie dam rady no bo jak się skupić na tylu rzeczach, ale po kliku jazdach stwierdziłem ze jest to fajne no i mam już prawko w kieszeni. A co do strachu przed jakąś stłuczką itp. to nie bój się od tego jest twój instruktor, on ma pedał sprzęgła i hamulca i w odpowiednim momencie zainterweniuje jeśli będzie taka potrzeba. I jeszcze raz trochę więcej wiary w swoje umiejętności nie każdy musi od razu super jeździć.

Awatar użytkownika
KA$KA
Śmiga, aż miło
Śmiga, aż miło
Posty: 209
Rejestracja: ndz, 29 mar 2009, 17:53

Postautor: KA$KA » sob, 16 maja 2009, 21:15

Dopiero 8 godzin za Tobą..Wszystkiego się nauczysz.. ; D Mnie po 15 czy nawet 20 godzinach instruktorka zjeżdżała,że już powinnam sobie dobrze radzić a dalej robię głupoty..
Do teraz mam wrażenie,że się do tego nie nadaję.. Tym bardziej,że już dwa razy oblałam..
Na drugim egzaminie zapytałam egzaminatora czy się w ogólę nadaję do tego,żeby być kierowcą.. Ku mojemu zdziwieniu powiedział,że tak.. Tylko,że mam się tak nie stresować..

Czy Twoja niechęć do samochodu nie wynika czasem z tego,że instruktor jest nie taki jak powinien ?
Mnie moja pani instruktor pod koniec jazd wkurzała nieziemsko.. Czułam się jakby się ze mnie nabijała,że ciągle coś mi nie wychodzi i jakby czerpała przyjemność z tego.. ; / ..ale stwierdziłam,że może mi naskakać.. ; D ..a jazdy dodatkowe teraz wykupiłam gdzie indziej.. ; )

A co do opanowania wszystkich rzeczy prz jednym manewrze.. kierunki wrzucam odruchowo (tak mi zostało po jazdach,więc Tobie pewnie też to po jakimś czasie wejdzie w nawyk ; ) )..nie zawsze mi wychodzi tak,jak ma wyjść..bo to stanę za daleko..to za blisko.. ale każdy kiedyś musi się nauczyć..

Co do tej sytuacji,którą opisałaś (że o mały włos nie wjechałaś komuś w tyłek) - instruktor przysnął ? Powinien widzieć,że na początku trochę się gubisz i nie jesteś w stanie tego wszystko pojąc tak szybko.. i powinien trochę podpowiadać.. Tym bardziej,że to dopiero początki..


Nie poddawaj się.. ; ) Z czasem będzie szło Ci coraz lepiej,zobaczysz.. ; )

Awatar użytkownika
oloo
Wlecze się w ogonie
Wlecze się w ogonie
Posty: 78
Rejestracja: sob, 16 maja 2009, 21:12

Postautor: oloo » sob, 16 maja 2009, 21:51

Ja czuję podobnie a mam za sobą już 11 godzin jazdy…
Nie wiem czy to ja jestem taka oporna czy wszystkim zajmuje tyle czasu oswojenie się z samochodem . Myślałam że 5-6 godzin i już będę robić wszystko automatycznie, chodzi mi o redukcję biegów, kierunkowskazy itp. Ciężko mi ocenić odległość innego samochodu w lusterkach ale najbardziej mnie martwi że dalej mam problemy z ruszaniem ech… I tak jak pisała hindia też ciągle o czymś zapominam.
Plac mi wychodzi całkiem dobrze --> górkę załapałam od razu, łuk też w większości prób wychodzi.
Tylko właśnie to miasto! Siedzę w domu i wiem jak w jakiej sytuacji powinnam zareagować a potem mam przed sobą kierownice i trochę chyba głupieje. Doszłam przed chwilą do wniosku że sama się nakręcam bo jak mi coś nie wychodzi to się denerwuje na siebie i wiadomo że wtedy lepiej nie jest.
Może za bardzo mi zależy, za dużo myślę? Już sama nie wiem, może to też kwestia tego, że ciągle mam jazdę z kimś innym, dopiero teraz zacznę jeździć z moim instruktorem prowadzącym
Na koniec dodam że mimo wszystko lubię jeździć i mam nadzieję że te wszystkie błędy i „niedoskonałości” szybko pokonam, muszę!
:)

Awatar użytkownika
allall
Pędzi prosto
Pędzi prosto
Posty: 325
Rejestracja: pn, 13 kwie 2009, 10:42

Postautor: allall » ndz, 17 maja 2009, 7:23

Nie bójcie się! :D Ja tak naprawdę nauczyłem się jeździć mając 15-17 godzin za sobą. :P Pozostałe godziny zostały na parkowania i szlifowanie umiejętności. :)

Awatar użytkownika
Lancer1990
Gna przed wszystkimi
Gna przed wszystkimi
Posty: 563
Rejestracja: pn, 22 wrz 2008, 21:06

Postautor: Lancer1990 » ndz, 17 maja 2009, 10:14

Ja babole odwalałem nawet na ostatnich godzinach więc się nie łam :wink: Kumplowi nawet na 29-30 godzine gasł chyba z 4 razy samochód a zdał za pierwszym. Bez załamki to dopiero 8 godzina :mrgreen:

paulla89
Stoi w miejscu
Stoi w miejscu
Posty: 8
Rejestracja: śr, 25 mar 2009, 11:00

Odp

Postautor: paulla89 » ndz, 17 maja 2009, 12:23

Witam ! Myślę, że nie powinnaś się tak załamywać tylko dlatego, że o czymś zapominasz na jeździe. Ja też jak jeździłam ze swoim instruktorem to się przyznaję, że sama robiłam głupie błędy (nawet na 25-30godzince a zdałam za pierwszym razem;)). Przed tobą jeszcze ze 20godzin jazdy, więc spokojnie będziesz mogła moim zdaniem opanować to o czym tak zapominasz. Głowa do góry:) & powodzonka:)

Egzamin państwowy (teoria) - 12.02.2009 (zdane bezbłędnie)
Egzamin państwowy (praktyka) - 4.03.2009 (zdane za pierwszym razem)
Odbiór prawka - 9.03.2009

Awatar użytkownika
Nolaan
Wlecze się w ogonie
Wlecze się w ogonie
Posty: 99
Rejestracja: pn, 13 kwie 2009, 12:56

Postautor: Nolaan » ndz, 17 maja 2009, 20:55

Generalnie każdy chyba popełniał na początku takie błędy - wszystko jest dla Ciebie nowe i może musisz się trochę dłużej aklimatyzować.

Ale nie wątpię że dasz radę :)

Co do przerwy - myślę że to dobry pomysł ale oby nie była za długa :)

Awatar użytkownika
Zyzio
Śmiga, aż miło
Śmiga, aż miło
Posty: 228
Rejestracja: wt, 09 paź 2007, 19:16

Postautor: Zyzio » ndz, 17 maja 2009, 22:23

Nie ma czym sie przejmowac. Kazdy na poczatku sie gubi i myli. W miare uplywu godzin pewne czynnosci zaczniesz wykonywac automatycznie i bedziesz mogla skupic sie tylko na tych najwazniejszych.

Co do stluczki to rowniez sie nie martw - przy predkosci jaka zapewne jedziesz nikogo nie zabijesz, a przy ew. stuknieciu to i tak instruktor/szkola zaplaci a nie Ty. Ty jeszcze nie masz uprawnien i cala Odpowiedzialnosc Cywilna spoczywa na twoim instruktorze.

Zrob sobie kilka dni przerwy, odpocznij i z usmiechem na twarzy idz uczyc sie dalej. Gdy wyjezdzisz juz 30 godzin i dalej nie bedzie tak jakbys chciala, to po prostu dokup wiecej godzin. Kierowanie samochodem to nie teoria ze usiadziesz w sobotni wieczor przy herbatce i wkujesz na blache. Trzeba cwiczyc jezdzac i jezdzic cwiczac. Niektorym przychodzi to szybciej, innym dluzej, ale wszyscy nadaja sie by jezdzic.

Glowa do gory i nie smęcic tu (bo usune posty, taki ze mnie zly moderator ;)

Awatar użytkownika
Hipek_01
Moderator / Admin
Moderator / Admin
Posty: 2146
Rejestracja: śr, 19 lis 2008, 10:39

Postautor: Hipek_01 » pn, 18 maja 2009, 10:37

Jeździsz rowerem? Zakładam, że tak. Popatrz, z rowerem jest podobnie, tylko tego nie widzisz, bo jeździsz od dziecka, jest to automatyczne. A na jazdę rowerem składa się m.in.: hamowanie, odpowiednio przednim lub tylnym hamulcem, zmiana przełożenia, utrzymanie równowagi, pedałowanie, balans ciała. To jest kilka rzeczy, które robisz jednocześnie, nie zastanawiając się - ciało się tego nauczyło i robi to "samo". Wiesz, jak przyhamować przed krawężnikiem, a jak przed kałużą, ale tego nie analizujesz - robi się to automatycznie.

Z samochodem jest tak samo. Masz kierować, dodawać gazu (pedałowanie), hamować, zmieniać przełożenia. W sumie, to jest jeszcze prościej, bo na rowerze trzeba dodatkowo trzymać równowagę i się oglądać, a w aucie masz lusterka.

Wniosek? Trzeba próbować i się nie poddawać :)

hindia
Stoi w miejscu
Stoi w miejscu
Posty: 2
Rejestracja: sob, 16 maja 2009, 13:52

Postautor: hindia » pn, 18 maja 2009, 11:56

Dziękuję, dziękuję, dziękuję.... za słowa otuchy i wsparcia. Może to tylko mała chwila zwątpienia. W sobotę nie poszłam na jazdę ale za to złapałam trochę oddechu, wyżaliłam się na forum i jutro ( we wtorek ) o 18.00 usiądę z nowymi siłami za kierownicą. Zobaczymy jak będzie.

Co do instruktora nie mam żadnych zastrzeżeń, fajnie nam się razem jeździ, gdy jest spokojnie na drodze- gadamy o różnych rzeczach, żartujemy... Tylko że ja jestem jeszcze na takim etapie nauki, że jak na drodze pojawi się trochę zamieszania to tracę grunt pod nogami. Ale co tam, trzeba twardym być... Ciekawe czy jutro też będę taka "do przodu" jak teraz przed komputerem :wink: Trzymajcie kciuki. A forumowicze z Krakowa niech jutro nie wychodzą z domu po 18.00 (hi, hi ).

Miłego poniedziałku...

Awatar użytkownika
kas
Ledwo się telepie
Ledwo się telepie
Posty: 22
Rejestracja: czw, 16 kwie 2009, 14:57

Postautor: kas » pn, 18 maja 2009, 15:41

Hindia nie masz czym się przejmować bo początkujący kursanci w momentach zamieszania przeważnie tracą grunt pod nogami tak jak i Ty ,i nie wiedzą jak się zachować :P mnie to się zdarzało nawet podczas dodatkowych jazd przed egzaminem :mrgreen:
wszystko się ułozy powolutku i nabierzesz pewności. tak jak pisała Kasia wszystkie czynności o których niby zapominasz wejdą Ci w krew i będziesz je robiła automatycznie :)
bądź bardziej wyrozumiała dla siebie ;) dopiero się uczysz zachowania na drodze więc możesz popełniać drobne błędy.a Pan Instruktor jest po to by Cię o nich informować i tłumaczyć jak masz jeździć :)

szerokiej drogi !

Awatar użytkownika
BiałaDama
Moderator / Admin
Moderator / Admin
Posty: 960
Rejestracja: czw, 18 gru 2008, 12:25

Postautor: BiałaDama » śr, 20 maja 2009, 14:11

Gwarantuję, że wyrobisz sobie tą podzielność uwagi :) Myślę, że większość z nas miała tak na początku, mogłabyś się stresować gdybyś miała tak koło 20-30 godziny, ale to DOPIERO 8, nie aż :wink:

Mnie samą to stresowało.Na kilku pierwszych godzinach jazdy nie rozumiałam jak można patrzeć na drogę i widzieć znaki. jak już tego się nauczyłam, zaczęłam bać się o tą podzielność uwagi. To wszystko wchodzi w krew, ruchy z czasem się skoordynują i będziesz je robić nie myśląc o nich.

Awatar użytkownika
KA$KA
Śmiga, aż miło
Śmiga, aż miło
Posty: 209
Rejestracja: ndz, 29 mar 2009, 17:53

Postautor: KA$KA » śr, 20 maja 2009, 17:17

Ja np do dnia dzisiejszego mam problem z oceną odległości innego samochodu,gdy widzę go w lusterk (czy to bocznym czy wstecznym).. oO
Jest na to jakaś rada.. ?

Awatar użytkownika
Hipek_01
Moderator / Admin
Moderator / Admin
Posty: 2146
Rejestracja: śr, 19 lis 2008, 10:39

Postautor: Hipek_01 » śr, 20 maja 2009, 17:48

Jest. Stanąć samochodem na parkingu, wysiąść, przeliczyć odległość od samochodu widzianego w lusterku, zapamiętać, Czynność powtórzyć. I ćwiczyć na bieżąco.

Awatar użytkownika
GrzegorzPPP
Mknie razem z wiatrem
Mknie razem z wiatrem
Posty: 1583
Rejestracja: pt, 08 sie 2008, 15:17

Postautor: GrzegorzPPP » śr, 20 maja 2009, 18:28

KA$KA pisze:Ja np do dnia dzisiejszego mam problem z oceną odległości innego samochodu,gdy widzę go w lusterk (czy to bocznym czy wstecznym).. oO
Jest na to jakaś rada.. ?


Dużo jeździć :)
W dodatku też zależy od lusterek :)
Moje np. boczne są "normalne" i ani nie przybliżają ani nie oddalają za to wsteczne mocno przybliża, dlatego rzadko z niego korzystam :) do oceny odległości używam tylko bocznych :)

A co do podzielności uwagi, jak ktoś ma z tym problemy to jest jeden dobry sposób, jeździć wolniej :!: Wtedy na wszystko będzie czas :) Wiem po sobie jak jeździłem po obcym mieście, nowym samochodem z nieznaną mi skrzynią (8 biegowa) i zamiast skupiać się na drodze znakach to myślałem o biegach :) W dodatku dosyć szybko jeździłem i nie ogarniałem co dzieje się w koło samochodu. Dzień później miałem egzamin i jeździłem sobie powolutku 30-40, miałem czas na wszystko :) Jedynie w miejscach w których było dosyć szeroko, mały ruch itd dobijałem do 50 :)

italiera6
Wlecze się w ogonie
Wlecze się w ogonie
Posty: 66
Rejestracja: śr, 10 cze 2009, 13:22

Postautor: italiera6 » ndz, 21 cze 2009, 19:35

Z tym,że zacznie to wchodzić w krew to coś mogę potwierdzić bo z biegami mimo,że na 1 jeżdżę jak na razie(z racji,że jestem początkujący bo się uczę na podwórku)to jakoś pamiętam co i jak trzeba zrobić. Tylko problem się zaczyna jak kierownica dochodzi do tego.
I tu się niestety sprawdza,że jak mnie się szkoli to trzeba być cierpliwym. Mnie tata uczy ale nigdy na mnie nie podniósł głosu i dobrze mi wszystko tłumaczy. Dziś to mi mówił,że na szosie będę musiała jeżdżić jak ja jeszcze nie panuję nad kierowaniem dopiero jestem w procesie kierowania niezautomatyzowanego tak to tu wyczytałam: http://www.prawojazdy.com.pl/forum/view ... 6d9bb0ee3c

Awatar użytkownika
GrzegorzPPP
Mknie razem z wiatrem
Mknie razem z wiatrem
Posty: 1583
Rejestracja: pt, 08 sie 2008, 15:17

Postautor: GrzegorzPPP » ndz, 21 cze 2009, 19:56

Ja tam jak dziewczynę uczyłem to jeździliśmy sobie po takich drogach gruntowych na kompletnym zadupiu :) I mimo iż siedziała pierwszy raz to ładnie dawała sobie radę :)

Awatar użytkownika
gagatkawtd
Wlecze się w ogonie
Wlecze się w ogonie
Posty: 84
Rejestracja: pt, 05 cze 2009, 14:10

Postautor: gagatkawtd » wt, 23 cze 2009, 18:23

Spokojnie - nie stresuj sie :) Każdy miał wpadki, gorsze niż Twoja.Musisz opanowac strach.Ja dzień przed egzaminem na dodatkowych 2 godzinach jazd jezdziłam fatalnie.Zatrzymałam się na poboczu, aby odebrać komórkę i jak ruszałam to wyjechałam na pełnym gazie na przeciwległy pas, dobrze, że nic nie jechało.No a później w miejscu, w którym pare razy wczesniej byłam, prawie nie skasowałam passata taksiarzowi, bo zapomniałam spojrzeć, że jest ustąp pierwszeństwa, a ja jechałam jak księżniczka w karocy :P

ro-bi
Stoi w miejscu
Stoi w miejscu
Posty: 4
Rejestracja: wt, 23 cze 2009, 17:59

j/w

Postautor: ro-bi » wt, 23 cze 2009, 18:32

witam.... do wszystkich zniechęcających się:
Hitler powiadał że :>wszystko jest trudne nim stanie się proste< i chyba trzeba wierzyć bo swego czasu zatrząsł całym światem.
Pomyśl że prawie nic nie daje takiej swobody i wolności jak zatankowany samochód:) o niezależności nie wspomnę.... i chcesz z tego zrezygnować??
wszyscy byliśmy dziećmi i każdy z nas się uczył chodzić ale czy rozpamiętujesz jeszcze siniaki?? a nad chodzeniem się już od dawna nie zastanawiasz.
.... i najważniejsze posiadanie prawa jazdy wcale nie sprawia że nie będziesz popełniać błędów... pamiętaj o tym.
inny mądry powiedział że rzecza bardzo ludzką jest popełniać błędy ale tylko głupcy w nich pozostają.
a ode mnie :..... tylko szlachetna ryba płynie pod prąd ???
powodzenia
PS: w usa wszyscy używają prawa jazdy jak dowodu osobistego a tych co go nie posiadają traktują jak niepełnosprytnych


Wróć do „Pytania do Instruktora”



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 3 gości